Ratizar budzi się o świcie, bez względu na porę roku idzie wykąpać się w rzece, która płynie obok jego domu we wsi położonej obok góry Elbrus na Kaukazie. Zanim usiądzie z żoną Milaną i pięciorgiem dzieci do śniadania zmawia modlitwę.

-Dobry Boże, proszę daj szczęście i zdrowie ludziom którzy mnie dzisiaj odwiedzą- mówi.

Przejeżdżają do niego ludzie z pobliskich wsi, odległych miast. Nikt nie narzeka, że trzeba czekać w kolejce.

-Nie wiem co robić, w jednym roku straciłam pracę, odszedł ode mnie mąż, muszę za niego oddawać dług w banku- płakała Natasza, ostania pacjentka którą przyjął przed przyjazdem do Polski.

Ratizar wziął do ręki woskową, poświęconą świecę, przesuwał ją chwilę dookoła głowy Nataszy. Zamknął oczy, wypowiedział specjalną modlitwę, w której prosi Boga o pomoc.

-Idź spokojnie do domu, nie bój się niczego- uśmiechnął się do kobiety. -Przeklęła cię czarnowłosa kobieta, z którą od dawna się kłóciłyście, sama wiesz kto to jest i że i ty nie jesteś bez winy. Ściąłem przekleństwo, twój mąż wróci, bo przecież musicie dzieci razem wychować.

Tego dnia odwiedził Ratizara: starszy mężczyzna, któremu lekarze powiedzieli, że dni jego są policzone, młoda kobieta która mimo że jest dziesięć lat po ślubie nie może zajść w ciążę, małżeństwo które nie może dogadać się z synową.

-Czy im pomogłem czas pokaże- zaznacza Ratizar. – Urodziłem się w mieście, skończyłem psychologię na Uniwersytecie Moskiewskim. Po studiach wyjechałem na Kaukaz, tam poznałem wróżkę która przepowiadała przyszłość patrząc na wodę, potem znachora który leczył ludzi nakładaniem rąk, szeptaniem zaklęć i egzorcyzmowaniem sił nieczystych. Wytłumaczył mi, człowiek przede wszystkim cierpi na ziemi z powodu złych ludzi, którzy rzucili na niego klątwę, albo przekleństwo.

Mężczyzna tłumaczy, że klątwę może rzucić tylko mag, jest ona bardzo groźna, zabiera życie lub zdrowie, trwa nieraz całe pokolenia. Przekleństwo to nic innego jak złe słowa, które wypowiadamy pod adresem innych, np. niech cię pokręci, jeszcze mnie popamiętasz, pożałujesz… Nie mają one wielkiej siły sprawczej, ale mogą nieźle nabałaganić w życiu.

-Dwadzieścia lat temu zamieszkałem w wiosce starowierców, którzy w niewielkim stopniu korzystają z dobrodziejstw cywilizacji- kontynuuje opowieść Ratizar. – Wybudowałem dom, ożeniłem się, mam cudowne dzieci. Pomagam ludziom, bo tak chciało przeznaczenie. A poza tym dwóch wspaniałych uzdrowicieli podzieliło się ze mną wiedzą, której nie mogłem przecież trzymać dla siebie. I tak wiele lat spędziłem w jednej wiosce… Chciałem poznać nowych ludzi, dlatego przyjechałem do Polski.

Jedną z pierwszych osób, które poprosiły Ratizara o pomoc w Polsce była Łucja. Kobieta kupiła mieszkanie w starej kamienicy, nie była w nim szczęśliwa, zaczęła chorować, kłócić się z mężem. Szybko okazało się co jest tego przyczyną.

-Pewnego razu zobaczyłam, że przy oknie stoi cień jakiś kobiety, zaczęłam krzyczeć i wtedy dopiero rozpłynął się on w powietrzu- opowiada. -Moje życie zamieniło się w piekło, bałam się zjawy. Ratizar przeprowadził egzorcyzmy, podczas których odprowadził ducha poprzedniej właścicielki do Boga. Okazały się one skuteczne, odzyskałam spokój.

Ratizar tłumaczy, że ludzie w Polsce i Rosji mają takie same potrzeby: chcą mieć kochającą rodzinę, pracę, dostatek. Uważa jednak, że w Polsce jest więcej osób, które korzystają z czarnej magi aby komuś zaszkodzić.

-Mam sklep w jednej z galerii handlowych, przez lata nieźle mi szło, ale nagle straciłam wszystkich prawie klientów- opowiada Beata. -Nie miałam pojęcia co się stało. Poszłam po pomoc do Ratizara, który powiedział mi, że przyczyną moich problemów jest dziewczyna, której wygląd opisał. Od razu przyszła mi do głowy jedna z pracownic, którą zwolniłam z pracy za kradzież. W złości wykrzyczała mi , że życzy mi abym straciła sklep. Gdy Ratizar uwolnił mnie od przekleństwa i odzyskałam klientów. Ale to nie wszystko. Prosił mnie abym codziennie modliła się za pomyślność byłej pracownicy. I wybaczyła jej z głębi serca.

Autor: Anna Forecka