Mieszka w „miejscu mocy” – wiosce starowierców położonej obok góry Elbrus na Kaukazie. Pomaga chorym, zdejmuje przekleństwa i uroki, przeprowadza egzorcyzmy. Kocha ludzi i chce im pomagać.

 

Katarzyna Kaczmarek:- Z wykształcenia jesteś psychologiem, jak to się stało że zostałeś uzdrowicielem?

Ratizar:-Sam się nad tym zastanawiam. Jedyna odpowiedź jaka przychodzi mi to głowy, to to że moimi krokami kierowało przeznaczenie. Bo miałem zupełnie zwyczajne życie, skończyłem szkołę, interesowała mnie psychologia, zdałem egzaminy na uniwersytet, byłem dobrym studentem, napisałem pracę dyplomową, podjąłem pracę w poradni przyszpitalnej. I przyznam się, że bardzo się rozczarowałem. Zauważyłem, że lekarz i psycholog nie współpracowali ze sobą. W szpitalu każdy wykonywał tylko swoją pracę, po ośmiu godzinach szedł do domu i wszystko miał w nosie.

K.K.:- Czego tobie brakowało?

R. :- Zaangażowania w pomoc pacjentowi. Bo było to tak: lekarz zapisywał tabelki, zlecał jakieś badania, kierował na operację i zupełnie nie obchodziło go skąd się wzięła choroba, jak żyje pacjent, co go dręczy, co uszczęśliwia. Ja jako psycholog przyjmowałem kilkunastu ludzi dziennie, na każdego miałem godzinę, mimo że człowiek potrzebował więcej czasu aby się przede mną otworzyć. A psychologiczne teorie, którymi byłem naszpikowany nie sprawdzały się w praktyce.

K.K.:-Dlatego też postanowiłeś rzucić pracę?

R.:- Zaczęło się od tego, że pojechałem na Kaukaz, do małej wioski, na wakacje. Chciałem odpocząć, wynająłem pokój u gospodarzy, których polecili mi znajomi. Następnego dnia po przyjeździe zważyłem, że przed jednym z domów na wsi zgromadziło się wielu ludzi. Podszedłem zobaczyć co się dzieje. Powiedzieli, że czekają na znachorkę o imieniu Maria, która wykorzystywała starosłowiańskie metody lecznicze i wróżebne. Miałem dużo czasu, ustawiłem się w kolejce, byłem ciekawy co mi powie.

K.K.:- Czego dowiedziałeś się od Marii?

R:- Spotkanie to zmieniło całe moje życie. Do dziś pamiętam jak zobaczyłem starą kobietę, o dobrej, spokojnej twarzy. Spojrzała na mnie i zapytała czy przyszedłem po wróżbę. Pokiwałem twierdząco głową. Nalała wody do naczynia, modliła się… Nagle zauważyłem, że na wodzie której nikt nie dotykał pojawiły się fale! I Maria zaczęła mówić… Wiedziała o mnie pewne rzeczy z przeszłości , o których nikomu nie opowiadałem. Stwierdziła, że w życiu będę szczęśliwy tylko wtedy kiedy będę pomagał ludziom. Miałem to robić całym sobą, w zgodzie ze swoim sumieniem, bez ograniczeń. Wyszedłem z domu Marii, usiadłem na ławie, byłem pod takim wrażeniem że nie miałem sił iść dalej.

-K.K.:- Wtedy postanowiłem, że zmienisz swoje życie?

R:- Tak. Siedziałem pod domem Marii i przysłuchiwałem się temu co mówią ludzie. Maria zajmowała się człowiekiem kompleksowo, dociekała co jest przyczyną choroby, leczyła przy pomocy ziół, przekazywała energię, szeptała modlitwy i zaklęcia. Pomyślałem, że też bym tak chciał. Zacząłem codziennie odwiedzać Marię, prosiłem aby podzieliła się ze mną wiedzą. Zaufała mi i nauczyła wszystkiego co sama umiała. Gdy skończył mi się urlop napisałem wypowiedzenie z pracy i zostałem z Marią.

K.K.:-Jak wyglądała nauka u Marii?

R.:- Żartuję, że trwała tyle ile studia, bo prawie pięć lat. Ale terminowałem nie tylko u niej, potem poznałem znachora Iwana, który mieszkał przy jeziorze Bajkał i z nim spędziłem kolejny rok. Obydwoje nauczyli mnie rzeczy, w które nie do końca wierzy współczesny świat, a ja wiem że są prawdziwe i skuteczne. Poznałem różne sposoby wróżenia, uzdrawiania, zaklęcia, rytuały, egzorcyzmy, dowiedziałem się jak zrobić mieszanki ziołowe, kiedy i na co je stosować. Uczyłem się patrząc na to co robią, obydwoje nie szczędzili mi rad i wskazówek.

K.K.:- Jak wygląda teraz twoje życie?

R.:-Mieszkam w wiosce starowierców położonej obok góry Elbrus na Kaukazie, w niewielkim stopniu korzystam z dobrodziejstw cywilizacji. Wybudowałem dom, ożeniłem się, mam pięcioro cudownych dzieci. Codzienne budzę się o świcie, bez względu na porę roku idę wykąpać się w rzece, która płynie obok mojego domu, zanim usiądę z rodziną do śniadania zmawiam modlitwę. Modlę się aby dobry Bóg dał szczęście i zdrowie ludziom którzy mnie tego dnia odwiedzą. Bo codziennie przyjeżdżają do mnie ludzie z z pobliskich wsi, odległych miast.

K.K. :- O co ciebie proszą?

R.:-O wróżbę, pomoc w odzyskaniu zdrowia, egzorcyzmy. Na przykład, ostatnią osobą która odwiedziła mnie zanim przyjechałem do Polski była Natasza. Kobieta w jednym roku straciła pracę, odszedł od niej mąż, a na dodatek musiała za niego oddawać dług w banku. We wróżbie zobaczyłem, że przeklęła ją czarnowłosa kobieta, z którą od dawna się kłóciła. Ściąłem przekleństwo, powiedziałem Nataszy, że mąż do niej wróci, bo przecież muszą dzieci razem wychować. Tego dnia przyszedł do mnie także starszy mężczyzna, któremu lekarze powiedzieli, że dni jego są policzone, a ja czuję, że jak będzie brał zioła, które mu doradziłem i co miesiąc przyjeżdżał do mnie na zabiegi tzw starosłowiańskiego nakładania rąk, to ma szansę… Przed nim była młoda kobieta która mimo że jest dziesięć lat po ślubie nie może zajść w ciążę, zdjąłem z niej klątwę i jestem absolutnie pewny, że doczeka się maluszka.

K.K.:-Czy klątwa rzeczywiście może zniszczyć komuś życie?

R.:- Klątwę może rzucić tylko mag, jest ona bardzo groźna, rzeczywiście niszczy ona życie lub zdrowie, trwa nieraz całe pokolenia. Przekleństwo to nic innego jak złe słowa, które wypowiadamy pod adresem innych, np. niech cię pokręci, jeszcze mnie popamiętasz, pożałujesz… Nie mają one wielkiej siły sprawczej.

K.K.:-A kiedy potrzebne są egzorcyzmy?

R.:- Egzorcyzmy to modlitwy- rozkazy skierowane bezpośrednio do złego ducha w imię Boga, przy pomocy których wypędza się złą moc z osób, miejsc i przedmiotów. W tradycji starosłowiańskiej od pokoleń przekazuje się odpowiednie zaklęcia i rytuały, ale zaznacza się że będą one działały tylko wtedy kiedy wykona je ktoś nieskazitelny moralnie. Nie powiem co dokładnie robię…. Nie jest także konieczne abym był w jednym pomieszczeniu z osobą egzorcyzmowaną, tym bardziej że czasami jest to niebezpieczne. Pamiętam kobietę, która podczas egzorcyzmów zaczęła wyrywać się, w wstąpiła w nią tak wielka siła, że kilku mężczyzn z trudem mogło ją utrzymać. A zresztą lepiej o tym nie mówić za dużo.

K.K.:-Czy ludzie, którzy przychodzą do ciebie w Polsce mają podobne problemy do tych w Rosji?

R.:-Wydaje mi się, że w Polsce jest więcej osób, które korzystają z czarnej magi aby komuś zaszkodzić. Wykorzystują do tego zaklęcia z internetu, książek. Pierwszą moją klientką w Polsce była Beata. Kobieta ma sklep w jednej z galerii handlowych, przez lata nieźle jej szło, ale nagle straciła wszystkich prawie klientów, nie miała pojęcia co się stało. We wróżbie wyszło mi, że przyczyną problemów jest dziewczyna z blizną na ręce. Beata zorientowała się, że taką właśnie ma jedna z pracownic, którą zwolniła z pracy za kradzież. Kobieta w złości wykrzyczała jej, że życzy aby straciła sklep. Konieczne było przeprowadzenie rytuału uwalniania i oczyszczania. Prosiłem także Beatę aby przez tydzień modliła się za pomyślność byłej pracownicy i wybaczyła jej z głębi serca.

K.K.:-Dlaczego mamy wybaczać osobom, które nas krzywdzą?

R:- Ma to naprawdę wielki sens. Dzięki temu pozbywamy się wszystkich negatywnych emocji, a jak wiadomo stres, złość, nienawiść powodują choroby. Poza tym dobro jest rodzajem płaszcza, który chroni nas przed działaniem złych sił.

K.K.:- Jak długo zostaniesz w Polsce?

K.K.:- Do Polski trafiłem przez znajomych, pojechałem z ciekawości, chciałem zobaczyć coś nowego. Będę tak długo jak będą potrzebowali mnie ludzie. Jedno co mogę powiedzieć na pewno- Polska jest krajem, w którym mieszkają wspaniali ludzie, którzy nie zatracili wiary w Bo