O Sofii Błagojarowej, która przyjmuje w Instytucie Wiedzy Waleologicznej w Poznaniu dowiaduję się od mojej przyjaciółki. Z Iwoną znamy się od dawna i wiemy o swoich sprawach bardzo wiele. Zawsze myślałam, że moja przyjaciółka ma w życiu szczęście, ponieważ pomimo upływu czasu mąż jest w niej ciągle zakochany, ma interesującą, dobrze płatną pracę i dwoje fajnych dzieci. Kilka miesięcy temu Iwona się zmieniła, stalą się ponura, zamyślona, narzekała na problemy ze snem i a pocieszenia szukała w alkoholu. Pewnego dnia zwierzyła mi się, że mąż ją prawdopodobnie zdradza, ponieważ unika seksu jak ognia. Potem nie widziałam Iwony przez długi czas, pewnego dnia zadzwoniła i powiedziała, że chce się spotkać.

-Tyle mi opowiadałaś o ludziach mających paranormalne moce, że zdecydowanym się iść po radę do szeptuchy- zaczęła swoją opowieść Iwona – Gdy powiedziałam Sofii co mnie do niej sprowadza pokiwała głową i bez zbędnych słów rozłożyła karty. Popatrzyła na nie i stwierdziła, że mój Rafał jest czysty jak łza. A seksu nie uprawiamy, ponieważ mąż ma problemy ze zdrowiem i stał się i impotentem! Roześmiałam się jej w nos, bo przecież mój mąż to macho i zawsze lubił „te” rzeczy.

-No rzeczywiście trudno w to uwierzyć- pokiwałam głową, przed oczami mając obraz wysokiego, silnego faceta, który w wolnych chwilach pakuje na siłowni.

-To nie jego wina! Dostawiała się do niego współpracownica, a gdy odrzucił jej zaloty to rzuciła na niego urok, pewnie wynajęła jakąś wiedźmę, albo zamówiła klątwę w internecie – dopowiadała Iwona.

Dowiedziałam się, że dzięki Sofii Błagojarowej urok został zdjęty przy pomocy specjalnego rytuału, a Iwona i Rafał odrabiają łóżkowe zaległości. Po rozmowie z moją przyjaciółką umawiam się na spotkanie z Sofią. Przychodzę wcześnie rano, ponieważ szeptucha ma już zapisanych do wieczora klientów. Otwieram drzwi od jej gabinetu z widzę młodą, uśmiechniętą kobietę ubraną w długą sukienkę. Proszę aby opowiedziała coś o sobie.

– Urodziłam się w małej wiosce starowierców położonej obok góry Elbrus na Kaukazie- opowiada Sofia. – W miejscu tym w niewielkim stopniu korzysta się z dobrodziejstw cywilizacji, ludzie budzą się o świcie, zanim usiądą z rodziną do śniadania zmawiają modlitwę. Moja prababcia, babcia, mama były szeptuchami. Zdolności występujące od wieków w naszym rodzie dziedziczyła zawsze najmłodsza córka, w tym pokoleniu przypadło na mnie. Gdy byłam małą dziewczynką przypatrywałam się pracy babci, mamy. Poznawałam nazwy ziół, przepisy na mikstury, uczyłam się „szeptania” czyli wypowiadania modlitw i zaklęć.

Sofia zaznacza, że jest współczesną szeptuchą, ponieważ skończyła studia, podróżowała po świecie. Ale w głębi serca ciągnęło ją w rodzinne strony bo chciała pomagać ludziom. Codziennie przychodzą do niej potrzebujący wsparcia, wróżby, rady, chorzy, ofiary przekleństw. Pół roku temu przyjechała do Polski, ponieważ chce poznać nowych ludzi i miejsca.

-Każdy potrzebuje czegoś innego, dlatego spotkanie zaczynam od rozmowy- tłumaczy. -Człowiek musi na głos wypowiedzieć co go gnębi. Potem najczęściej biorę karty i proszę je aby dały wskazówkę dotyczącą losów człowieka. Przekonałam się, że tarot sjest precyzyjny i odpowiada na konkretne pytania, np. czy dostanę pracę? Czy rzucono na kogoś urok, klątwę? Czy wskazany jest wyjazd zagranicę? Nie zawsze rozkładam karty, czasami trzeba od razu zabrać się za zdjęcie klątwy, uroku, przeprowadzić odpowiedni rytuał.

Proszę Sofię aby pokazała mi jak pracuje. Rozkłada karty i trafnie mówi o mojej przeszłości, widzi że niedawno miałam stłuczkę samochodem. Za kilka miesięcy mam dostać korzystną propozycję zawodową, którą powinnam przyjąć.

-Często dobieram do klienta potrzebny mu rytuał, który ma przyciągnąć to czego potrzebuje- kontynuuje Sofia. -Może to być rytuał na przebaczenie, na osiągniecie sukcesu zawodowego, na przyciągnięcie miłości. W ostatnich czasach ludzie potrzebują bardzo tzw obrzędu spowiedzi- w myślach wymieniają swoje przewinienia, a ja szepczę modlitwy proszące Boga o wybaczenie. Jest to bardzo skuteczne, bo wiele osób obwinia się za różne sprawy, najcześciej zresztą niesłusznie.

Sofia uznaje, że dla mnie najlepsze będzie poddanie się rytuałowi lania wosku, który oczyszcza wszystkie czakry, podnosi siły witalne i wzmacnia. Kładę się na kozetce, a szeptucha leje wosk ze świecy do miseczki, zatrzymuje się nad każdą z siedmiu czakry i modli się. Po rytuale czuję przypływ energii, mija zmęczenie. Pod koniec wizyty opowiadam o mojej przyjaciółce, której mąż padł ofiarą klątwy, pytam czy łatwo jest zaszkodzić innym. Dowiaduję się, że czarna magia jest powszechnie stosowana. Sprzyja temu swobodny dostęp do informacji, wystarczy włączyć komputer aby zaznajomić się z rytuałami. Nie znaczy to jednak , że zaklęcia zawsze zadziałają, trafić muszą na podatny grunt, czyli ofiara musi być zagubiona, smutna, zdołowana.

Gdy wychodzę z gabinetu spotykam Darię. Młoda kobieta opowiada, że padła ofiarą teściowej, która znienawidziła ją od pierwszej chwili. Nie mogła jednak przeszkodzić małżeństwu syna, ale przyczyniła się do tego, że po kilku miesiącach związek zaczął się psuć. Pojawiły się kłótnie, pretensje, Daria nie zachodziła w upragnioną ciążę.

-Poszłam do Sofii , która ledwo na mnie spojrzała to powiedziała: klątwa- opowiada Daria. – Zaznaczyła, że zdejmie ją, a nie zaszkodzi przy tym teściowej, a co więcej sprawi, że ta mnie zaakceptuje. Szeptała coś, modliła się, spaliła popiół, którym miałam zakopać w pewnym miejscu. Minęło pół roku i wszystko się ułożyło. Miłość odżyła, jestem w drugim miesiącu ciąży, a teściowa nie może doczekać się wnuka.

Daria wchodzi do gabinetu Sofii a ja pytam jeszcze szeptuchę dlaczego stara się pomóc także tym, którzy krzywdzą jej klientów.

-Nie mogę nikogo oceniać, bo każdy popełnia błędy- odpowiada. -Bóg tylko może rozliczyć człowieka. Jaka jest moja rola? Ja tylko „zaszeptuję” ludzki ból.